Jakie zwierzęta mają prawa?
Krótki rys historyczny
Polska jest pierwszym w Europie państwem, które ujęło w prawie obowiązki ludzi wobec zwierząt. 22 marca 1928 roku Prezydent Ignacy Mościcki podpisał pierwsze w Europie Rozporządzenie o ochronie zwierząt. Rozporządzenie to, z różnymi zmianami obowiązywało do roku 1997 i wówczas zostało uchylone przez uchwaloną Ustawę o ochronie zwierząt, która obecnie obowiązuje.
21 września 1977 roku Międzynarodowa Federacja Praw Zwierząt uchwaliła wiatową Deklarację Praw Zwierząt i przedłożyła ją UNESCO, do zatwierdzenia, wraz z 2,5 milionami podpisów członków europejskich organizacji prozwierzęcych. Deklaracja jest krótka. Zawiera zaledwie 14 artykułów, ale doskonałych.
13 listopada 1987 roku Rada Europy uchwaliła w Strassbourgu Europejską Konwencję Ochrony Zwierząt Towarzyszących. Konwencję tę podpisało 17 państw spośród 27 należących do Unii Europejskiej i 4 nienależące do Unii (konwencja jest aktem otwartym).
Polska, niestety, należy do państw członkowskich UE, które tej Konwencji nie podpisały.
Jak się ma u nas przestrzeganie prawa zwierząt i jego egzekwowanie?
Polska Ustawa o ochronie zwierząt, według nas zwierzolubów, nie jest doskonała niemniej gdyby była przestrzegana - to byłoby o 90% mniej bezdomnych i skrzywdzonych zwierząt domowych.
Ustawa nie tylko mówi jakie są obowiązki posiadaczy zwierząt i jakie postępowanie względem nich jest zabronione lecz także mówi jakie za jej przekroczenie następują sankcje. Niestety znajomość tej ustawy w społeczeństwie jest żadna. Ale co tu mówić o całym społeczeństwie, skoro nawet organy porządku publicznego takie jak Policja, Straż miejska, Urzędy gminne czy wreszcie Sądy nie są świadome istnienia tej ustawy.
Możecie to sami sprawdzić pytając o to sąsiada, policjanta czy jakiegoś prawnika.
Czy wiecie, że pewna pani sędzia w sprawie o okrutne traktowanie ryb wyraziła zdziwienie, że ryby są zwierzętami? Sic!
A jak wygląda sprawa o przestępstwo przeciwko nakazom i zakazom tej ustawy, gdy trafi do sądu? Prawnicy wyciągając niezdefiniowany przepis o "niskiej szkodliwości społecznej czynu" i wszystkie sprawy karne dotyczące przekroczenia nakazów ustawy wrzucają do tego worka co skutkuje, że sprawy kończą się naogół malo znaczącym mandatem, a jeśli już aresztem to "w zawieszeniu".
Małżeństwo, które prowadziło przez 20 lat "schronisko dla zwierząt" pod patronatem gminy, mordowało psy i wytapiało z nich smalec, który sprzedawało z zyskiem. Kara, którą otrzymali po udowodnieniu procederu i zabicia w okrutny sposób 14 psów (tyle ich zabito w ostatnim czasie) to 8 miesięcy aresztu w zawieszeniu na 3 lata. W wyroku brak zakazu prowadzenia schroniska.
Pomyślcie tylko ile tam psów zamordowano w sposób okrutny na przestrzeni 20 lat!
I tak wygląda u nas egzekucja praw zwierząt.
Prawo
Polskie prawo
Copyright © Agata Balu
